„Maszyniok”

Miejsce między obecnymi ulicami Sokolską i Młyńską, przylegające do ulicy Hallera nazywane jest od bardzo dawnych czasów „Maszyniokiem”. W 1806 roku uruchomiono tu pierwszą na kop. „Hoym” parową maszynę odwadniającą, umieszczoną nad specjalnie w tym celu wybudowanym szybem. Urządzenie to odwadniało eksploatowane głębsze pokłady węgla, z których woda nie mogła spływać sztolnią do potoku. Wydajność maszyny wynosiła około 700 litrów wody na minutę. Urządzenie to, jedyne w okolicy, wzbudzało duże zainteresowanie u mieszkańców Biertułtów, którzy szyb maszynowy zaczęli nazywać po swojemu „Maszyniokiem”. Od 1840 roku rolę „maszynioka” zaczął pełnić znajdujący się w pobliżu bardziej nowoczesny szyb „Thürnagel” (Zygmunt). Bardziej wydajna maszyna odwadniająca została zainstalowana
w murowanym budynku, przy którym postawiono kotłownię z dużym kominem. Około roku 1860 wody kopalniane skierowano pod nowy szyb „Graf Reden”, a odwadnianie na szybie „Thürnagel” zatrzymano. Nieczynny przetrwał do lat sześćdziesiątych XX wieku, kiedy został zasypany. Pozostał natomiast murowany budynek, który po dokonanej modernizacji pełni do dnia dzisiejszego funkcję domu mieszkalnego. Zachowała się też gwarowa nazwa tego miejsca „Maszyniok”, chociaż nie zawsze jest kojarzona z parową maszyną odwadniającą.

Ciekawostki:

  • Na skutek zmian w administracji państwa pruskiego, od 1810 roku kopalnia „Hoym” przeszła pod bezpośredni zarząd państwowych władz górniczych, co spowodowało kolejną zmianę nazwy na: „Królewska Kopalnia Hoym w Biertułtowach”. Natomiast w roku 1834 skarb państwa pruskiego sprzedał kopalnię prywatnym osobom, zaś po przyłączeniu sąsiedniej kopalni „Sylwester” zakład nosił nazwę „Skonsolidowana Kopalnia Hoym w Biertułtowach”.
  • W początkach XIX wieku praca górników kopalni „Hoym” trwała 12 godzin w chodnikach i 8 godzin w przodkach. Urobek wywożono w drewnianych skrzyniach, mieszczących około 95 kg węgla. „Szleper” ciągnął skrzynię z przodka pod szyb za pomocą przewieszonego przez pierś skórzanego pasa. Tam zapinano ją do konopnej liny. Dwóch pracowników wyciągało za pomocą kołowrota skrzynię na powierzchnię, gdzie węgiel wysypywany był na zwał.